Mogę powiedzieć, że to jest trochę jak moja historia. W większym czy mniejszym stopniu, jest jej tam sporo. Ci z Was, którzy mnie znają dłużej, będą wiedzieli. Znajdą i zrozumieją, dlaczego musiałam to napisać i dlaczego tak cholernie to kocham. Dlaczego tak bardzo mnie to boli.
Pairing: Larry Stylinson
Ograniczenie wiekowe: Brak
AD: One Direction nie istnieje.
Opis: Mówią, że czas leczy rany. Nikt nie wspomina o tym, że są rany, które nigdy do końca się nie goją.
Little Mix- Turn Your Face
~***~
Harry obudził się, oddychając szybko. Włosy lepiły mu się do czoła, w oczach szczypały go łzy, a ręce drżały silnie. Nie potrafił zapomnieć, nie potrafił się z tym wszystkim pogodzić. Nawet, jeśli wszystko wyglądało względnie dobrze, a on potrafił przejść nad tym do porządku dziennego, jego podświadomość wiedziała, że jest całkiem odwrotnie.
Dlatego śnił o nim prawie co noc.
Chłopak usiadł na łóżku, przecierając twarz dłońmi. Zamknął na chwilę oczy, ale pod powiekami widział tylko uśmiechniętą, tak piękną i znajomą twarz, którą pragnął zawsze mieć obok siebie. Twarz osoby, przy której pragnął się budzić, przy której pragnął spędzić resztę życia.
Kochał niebieskie oczy, które zawsze miały w sobie błyszczące iskierki. Oczy, które lśniły jak gwiazdy i jak głęboki ocean. Oczy, w których zawsze potrafił czytać i które bez słów potrafiły oddać wszystkie uczucia.
Kochał uroczy i nieśmiały uśmiech, który tak często wywoływał. Uśmiech, który przyprawiał go o szybsze bicie serca. Uśmiech, który sprawiał, że jego życie jaśniało.
Kochał roztrzepane włosy, które często mierzwił ręką. Włosy, które zawsze były w nieładzie i które wiatr rzucał na oczy. Włosy, w które mógł wtulić nos, kiedy zasypiał.
Kochał dłonie, które tak często łączył ze swoimi. Dłonie, zawsze ciepłe i delikatne. Dłonie, które ocierały jego łzy i to jego trzymając za rękę, poluzowały swój chwyt.
Nie zorientował się, że płacze. Tak bardzo tęsknił, to wszystko tak cholernie go bolało. Jak można się pogodzić ze stratą osoby, którą kochało się ponad wszystko inne na świecie? Jak można pogodzić się z tym, że nigdy więcej nie usłyszy się jej śmiechu, nie poczuje jej palców splecionych ze swoimi, że nigdy więcej nie będzie można jej przytulić?
Nic nie bolało tak, jak to.
Nic nie boli tak, jak strata czegoś, co stanowi dla nas cały świat. Co tworzy nasze życie i jest jego częścią już na zawsze.
Można się pozbyć fotografii. Można się pozbyć filmów. Można się pozbyć ciuchów, ulubionego zegarka, ulubionej poduszki. Można pozbyć się wszystkiego, co materialne.
Nie można natomiast wymazać wspomnień. Nie można zszyć serca rozerwanego na tysiące części. Nie można zabić uczucia, które już raz zostało rozbudzone.
Nie można przestać czuć, przestać kochać.
Wspomnienia są jak taśma wideo. Możemy je przewinąć, cofnąć się do konkretnego momentu, możemy przewinąć je trochę do przodu i ominąć to, co nie jest ważne rozpamiętywania. Czasami jednak dzieje się tak, że taśma z kasety zacznie się zwijać i kłębić. Często nie można jej już rozwiązać i nakręcić ołówkiem- jest do wyrzucenia, nie można jej obejrzeć.
Tyle, że nawet, jeśli wspomnienie się zepsuje, nawet, jeśli się skłębi, zamgli i wyblaknie, na zawsze z nami pozostanie. Nie ważne, że będziemy próbowali się go pozbyć- ono do nas wróci tak, jak będą wracać sceny z ulubionego filmu z kasety, którą wyrzuciliśmy. Jakiś kawałek zawsze pozostanie z nami.
Harrym wstrząsnął szloch, którego nie umiał stłumić. Zacisnął powieki i wbił zęby w zwiniętą pięść, próbując zdusić głośny płacz. Dobrze wiedział, że to nic nie pomoże, że nigdy nie przestanie czuć bólu, żalu, tęsknoty. Ale czasami potrzebne są pozory, żeby móc odizolować się od przytłaczającej rzeczywistości.
Pamiętał ostatnie lato. Siedzieli razem na piaszczystym klifie na plaży, patrząc za słońce chowające się za horyzontem. Było ciepło, a wiatr ledwie poruszał wodę. Promienie załamywały się na falach, a oni po prostu siedzieli w milczeniu obok siebie, szczęśliwi z tego, że mogą być razem. Że mogą być obok siebie.
To tam po raz pierwszy Harry wyznał mu swoje uczucie. To tam po raz pierwszy go pocałował, objął czule i powiedział, że chce z nim zostać już na zawsze.
Tam zaczął się koniec ich wspólnej historii.
Chłopak wstał i podszedł do przeciwległej ściany. Wisiało na niej lustro, w którym on teraz układał swoje loki, a kiedyś grzywkę układał tutaj ktoś inny. Na misternej, cienkiej metalowej ramce dookoła widniały jeszcze ślady palców odciśnięte na plamkach od lakieru do włosów. Był też ubytek w czarnej farbie, kiedy z jego dłoni wyleciała szczotka, bo Harry niespodziewanie objął go z tyłu.
Pamiętał to wszystko.
Pamiętał tak dokładnie, jakby to działo się wczoraj.
Kiedy przez dwa lata jesteś obok kogoś, widzisz jego zmiany, obserwujesz jego zachowania i poznajesz go każdej chwili coraz lepiej, nie możesz po prostu się od tej osoby odciąć. Po pewnym czasie staje się ona tlenem- nie można bez niej przeżyć. Uczestnicząc w czyimś życiu, jesteśmy już na zawsze jego częścią- mniejszą lub większą, to zależy od nas samych.
Harry spojrzał w to lustro, wcale nie widząc w nim swojej twarzy. Zobaczył uśmiech wąskich warg i lekko zadarty nos, zobaczył odrzucenie grzywki ruchem głowy i zabawny ruch brwi.
Jednym ruchem zerwał lustro ze ściany i pozwolił, żeby rozbiło się na tysiące, miliony, a może miliardy raniących mu bose stopy drobinek. Nie poruszył się. Patrzył na lśniące kryształki szkła i nie potrafił zrozumieć, dlaczego po drugiej stronie lustra kryły się jego ból i rozpacz.
Miłość jest jak lustro. Kiedy jest cała, jest piękna i idealna, ale kiedy złamie się chociaż jeden raz, choćbyś ją posklejał, zawsze będziesz widział ostrą rysę biegnącą przez sam środek.
A co, jeśli miłość pękła na setki tysięcy drobnych kawałków i rozproszyła się po całym świecie, nigdy nie mając się już połączyć?
Odkąd to wszystko się stało, Harry nie potrafił wejść do szpitala. Dokładnie pamiętał telefon jego matki, która roztrzęsionym głosem opowiadała mu, co się stało. Do dzisiaj pamiętał, jak szaleńczo jechał, nie zdążając nawet zapiąć pasów; jak gnał ulicami, wyprzedzając i nie dbając o swoje życie, bo życie kogoś znacznie ważniejszego wisiało na włosku.
Wpadł wtedy do holu i zobaczył jego matkę. Stała i płakała bezgłośnie, ściskając w dłoniach torebkę. Podała mu numer drzwi i powiedziała, żeby się spieszył.
Nie zrozumiał wtedy drugiej części zdania, ale dziś rozumiał ją doskonale.
Pobiegł schodami, przeskakując po kilka stopni. Wpadł przez drzwi, ledwie łapiąc zakręt. Kiedy dopadł jego łóżka, zobaczył setki wijących się rurek, bandaże, usłyszał pikanie i syki maszyn. Był przerażony, ale usiadł obok i delikatnie wziął go za rękę.
Powiedział mu, że go kocha. Że zawsze będzie go kochać i nie pozwoli się zostawić, bo bez niego będzie nikim. Bo bez niego jego życie straci sens.
Wyryły mu się w pamięci słowa, których nie zapomni nigdy w życiu. Słowa, które wypowiedział pięć dni później, stojąc w czarnym płaszczu na mównicy i powstrzymując płacz.
Harry, niezależnie od tego, co się stanie, zawsze będę przy tobie. Możesz mnie nie widzieć, nie słyszeć i nie czuć, ale będę obok. Nadal będę obserwować cię, gdy śpisz i poprawiać ci loki. Nadal będę cię usypiać podczas burzy i może nawet po jakimś czasie będę znów potrafił cię rozśmieszyć. Nigdy cię nie zostawię, nigdy nie pozwolę ci ode mnie odejść, bo sam nie chcę odchodzić od ciebie. Kocham cię, Harry, i to jedno nie zmieni się nigdy, choćby świat miał się rozpaść. Będę przy tobie i z tobą zawsze, kiedy będziesz tego potrzebował. Będę obok ciągle, dzień i noc, będę czuwać, będę cię chronić. Będę cię kochać na zawsze, tak samo, jak kocham cię teraz, a może nawet mocniej, jeśli to możliwe. Będziemy razem tak długo, jak świat będzie istniał, chociaż może już nie tak, jak wcześniej. Kocham cię, Harry. Zapamiętaj.
Zapamiętał. Zapamiętał pisk maszyn i wiotczejące palce w jego dłoni, zapamiętał kilkanaście białych fartuchów i ostre polecenia. Zapamiętał dźwięk elektrod i rozdzierający płacz jego matki. Zapamiętał wszystko, najdrobniejszy szczegół z jego życia.
I z jego śmierci.
Otworzył szufladę i wyrzucił wszystko, docierając do jej dna. Wyjął starą, posklejaną fotografię. Rozerwał ją po powrocie do domu, kiedy zobaczył ją przyczepioną do drzwi lodówki. Płakał nad nią tak długo, że z tyłu kartoniku widniały ciemniejsze plamki.
Odwrócił ją i poczuł, że jego serce znów się rozpada tak, jak rozpadało się już tysiące razy. Świat zawirował i rozmazał się w smugi barw, ale po chwili znów patrzył na niezdarnie sklejone taśmą zdjęcie, starą, wyblakłą już fotografię.
To był on. Leżał na kanapie i uśmiechał się leniwie do obiektywu, mając potargane włosy i resztę czekolady w kąciku ust. Miał na sobie szarą koszulkę ulubionej drużyny futbolu i czarne szorty, a palcami lewej dłoni próbował dosięgnąć aparatu, żeby zakryć obiektyw.
Harry znał tą fotografię lepiej, niż własne odbicie. Przejechał po niej palcami, pragnąc znów zobaczyć go przed sobą, móc go dotknąć, poczuć zapach jego szamponu. Być blisko i móc go kochać.
Nie chciał pamiętać i znać bólu. Chciał po prostu mieć go obok.
Chciał tylko przestać rozpadać się z dnia na dzień.
Chciał wrócić czas, żeby móc kochać go na nowo, bez uczestnictwa bólu.
Jedyne, czego chciał, to on.
-Louis - wyszeptał drżącym głosem, patrząc na kilka kropel łez błyszczących na fotografii. -Louis, tak bardzo cię kocham. Dlaczego mnie zostawiłeś, hm? Dlaczego?
I usłyszał jego głos zupełnie tak, jakby stał obok i szeptał mu do ucha, uśmiechając się i chcąc zrobić mu kolejną niespodziankę, których tak nie lubił.
-Musiałem, słoneczko. Musiałem ci pokazać, że musisz nauczyć się żyć beze mnie, żeby móc zawsze mieć mnie przy sobie.
Slodki jezu, to jest wspaniale, cały czas lecą mi łzy i pewnie będą przez całą noc
OdpowiedzUsuńNienawidzę Cię za to, że kazałaś mi posłuchać tą piosenkę bo ona jest ... cudowna ;_; just kidding, kocham Cię :D
OdpowiedzUsuńNie płakałam nad tą miniaturką bo jakoś tak... nie mogłam. Jestem przyzwyczajona, żeby powstrzymywać łzy, płaczę wtedy, gdy czytam jakieś długaśne opowiadanie i się kończy, czy jest scena, na którą dłużej czekałam. Ale to dłuższa historia.
Nie oznacza to też, że to źle napisane czy coś. To jest... masz talent do opisywania czegoś takiego. Tutaj mój mózg podsuwa mi pomysł, że to może przez Twoje przeżycia i doświadczenia, hm? Ale wątpię, żebyś chciała o tym pisać publicznie, tak tylko o tym wspomniałam bo wydaje mi się, że pomysł na to wpadł właśnie przez to, że to jest jakby z Tobą powiązane, ta historia, ta śmierć ważnej osoby...
Jeżeli napiszesz coś jeszcze to daj mi znać, mimo że nie lubię 1D to chętnie przeczytam (jeżeli w końcu ogarnę ich imiona) :D
Tekst Louisa na końcu - mistrzostwo. Kocham Cię za to, że umiesz tak to wszystko przelać na słowa. Jesteś wspaniała, pisz dalej, nigdy się nie poddawaj <3
No dobra. Odsłuchałam piosenkę po fakcie, ale to nie zmienia faktu, że ten rozdział[?] - nie czytałam innych wpisów - mnie niesamowicie wzruszył. Już po pierwszych zdaniach miałam mokre oczy, ale ostatnia część wydusiła ze mnie chyba wszystkie łzy. Chyba zapamiętam ostatnie słowa do końca mego życia.
OdpowiedzUsuńI niesamowicie mnie zmotywowałaś do odkrycia swoich tajemnych wypocin.
Dziękuję, Rax <3
Uwielbiam.
Wiesz jak działają na mnie takie opowiadania? Jestem wrakiem człowieka. Siedzę pod biurkiem i ryczę, ryczę jeszcze bardziej niż po przeczytaniu jakiegokolwiek shota, bo to nie jest zwykły shot... ach, i jeszcze ta piosenka LM...
OdpowiedzUsuńPiszesz cudownie, to jak opisujesz emocje... chyba będę ryczeć przez całą noc...
Psajko.
Na wstępie powiem, iż jestem beznadziejna w pisaniu komentarzy. Nie potrafię poprawnie ich konstruować, zwłaszcza, gdy po przeczytaniu mam łzy w oczach.
OdpowiedzUsuńLubię teksty, po przeczytaniu których muszę chwilę się nad nimi zastanowić, przeanalizować jeszcze raz. Shot ten wywołał u mnie rozgoryczenie, zamęt w głowie. Uwielbiam tego typu teksty, choć zawsze doprowadzają mnie do szaleństwa i nie potrafię się po nich pozbierać. "Nie można natomiast wymazać wspomnień. Nie można zszyć serca rozerwanego na tysiące części. Nie można zabić uczucia, które już raz zostało rozbudzone" - skąd ja to znam? Momentami miałam wrażenie, jakbyś po części pisała o mnie (kolejnym przykładem jest fragment o kasetach). Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z pisaniem, to jesteś na bardzo dobrej drodze, oby tak dalej. Twoja twórczość zapowiada się naprawdę obiecująco.
Będę zaglądać tutaj raz na jakiś czas. Życzę Ci dużo weny i chęci!
Pozdrawiam,
@silver_eternity
MY FEELINGS, moje uczucia czują się zgwałcone.
OdpowiedzUsuńKocham to bardzobardzobardzo, o czym zdążyłaś już się dowiedzieć przez gg. Przeczytałam to z dwa razy, zanim zdążyłam dojść do siebie. Mimo że nie lubię 1D, widziałam na miejscu Harry'ego inną osobę i właśnie przez to jestem cała we łzach. No błagam Cię, co ty robisz z moją umiejętnością [jasnego] myślenia. Nie potrafię napisać tu nic składnego, moje szare komórki złapały dzikiego wirusa o nazwie opowiadanie Rax który je całkowicie zatrzymuje. Kocham. Bez odbioru.
Niewiele napiszę, bo prawie nie widzę klawiatury. Najpierw przeczytałam tego Zialla z chorym Zaynem i zakochałam się w nim, ale to... Jezu, to bije na głowę wszystko co do tej pory czytałam. Jest piękne i cholernie smutne. Miałaś rację jak mnie wczoraj męczyłaś, żeby czytając słuchać tej piosenki.... To było asdfghjhjkl...
OdpowiedzUsuń"Wspomnienia są jak taśma wideo (...)" To jest piękne. Czytałam przez łzy. Plus dziękuję Ci za to, że kazałaś mi czytać to przy tej piosence. Niesamowite. - Whiskas.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci za to, że opisałaś dokładnie uczucia, które przewijają się teraz przez moje życie. Cała prawda. Nie napiszę za dużo bo rozpłakałam się na końcówce. pozdrawiam- `DŻEEJ.
OdpowiedzUsuń