Pairing: Larry Stylinson
Ograniczenie wiekowe: +18
Adnotacja: One Direction nie istnieje
Opis: To tylko przecięty pracownik księgarni, a do jakich rzeczy potrafi się posunąć!
Było wpół do drugiej w nocy, kiedy Harry wszedł cicho do mieszkania. Nie był pewny, czy Louis jest w domu, czy nocuje dziś u siebie; oficjalnie nie mieszkali jeszcze razem, byli parą zaledwie od dwóch miesięcy.
Nie zapalając światła, chłopak przeszedł lekko chwiejnym korkiem do salonu, zrzucając z ramion marynarkę. Chciał tylko położyć się spać, świadom tego, że Louisowi będzie przykro, kiedy rano wpadnie ze świeżymi bułeczkami, a on będzie skacowany zdychać w łóżku.
Ogromne więc było jego zdziwienie, gdy otworzył drzwi sypialni, a jego chłopak siedział po turecku na łóżku, czytając książę przy zapalonej nocnej lampce.
-Impreza chyba się przeciągnęła - powiedział spokojnie, patrząc na Harry'ego. Zdjął z nosa okulary i odłożył je na etażerkę razem z książką. -Dobrze, że chodzisz w miarę prosto, bo nie lubię cię pijanego. Choćbym stawał na głowie, na drugi dzień nic nie pamiętasz.
Zanim Harry zdążył pojąć, co się dzieje, leżał z do połowy rozpiętą koszulą na łóżku, a Louis pochylał się nad nim, całując go tak, jakby świat miał się skończyć.
-Lou, co cię napadło? - wydyszał między pocałunkami, orientując się, że właśnie zdjął koszulkę chłopakowi.
-Zwolnili mnie z pracy, ale o tym porozmawiamy później.
Louis zaczął całować szyję lokatego, kilka razy przygryzając i zasysając delikatną skórę; wykwitały na niej dorodne malinki. Zjechał językiem do jego bioder i usłyszał westchnięcie, kiedy zaczął je obsypywać pocałunkami. Mimowolnie się uśmiechnął.
Rozpiął spodnie chłopaka, zsuwając je powoli. Materiał bokserek pod nimi był napięty do granic możliwości.
Louis chciał właśnie je zdjąć, ale niespodziewanie to on znalazł się pod Harrym.
-A więc tak się bawimy - wymruczał, kładąc dłonie na pośladkach zielonookiego i ściskając je mocno.
W odpowiedzi, Harry wpił się w jego usta, jednocześnie ściągając mu spodnie. Mocno przyparł swojego chłopaka do poduszek, nie przerywając czynności.
-Hazz - sapnął starszy chłopak, patrząc w błyszczące i pociemniałe z podniecenia tęczówki nad sobą. -Mam na ciebie kurewsko wielką ochotę.
Lokaty zamruczał, przejeżdżając językiem po wargach. Sięgnął do szuflady, wyciągając prezerwatywę. Louis przyciągnął go do siebie, a ten rozerwał opakowanie zębami. Niebieskooki ściągnął mu bokserki, zauważając przy okazji, że jakimś cudem on sam już jest nagi.
Zanim zdążył choćby mrugnąć lub złożyć Harry'emu specjalne zamówienie, poczuł go w sobie mocno i wyraźnie, jak nigdy.
Jęknął, obejmując go za szyję. Uwielbiał, kiedy to Harry górował; wydawało mu się wtedy, że uwalnia ciemną, diablą stronę swojego chłopaka.
-Demon - wyjęczał, odchylając głowę w tył. Tak, demon to zdecydowanie odpowiednie słowo.
Harry przyspieszył, nie dbając o delikatność. Louis nie odczuwał najmniejszego bólu- ten okres mieli już za sobą; za to wyraźnie czuł najmniejszy choćby ruch chłopaka. Było mu tak cholernie dobrze, że zapomniał o sąsiadach, którzy z pewnością dokładnie słyszeli ich obu- przez sypialnię mógłby się teraz odbyć przemarsz wojsk, a on i tak chciałby tylko pieprzyć się z Harrym. Teraz, zawsze.
Usłyszał szybszy oddech zielonookiego. Czuł, że obaj są już blisko finału; przyjemne dreszcze przechodziły mu wzdłuż kręgosłupa. Ruchy Harry'ego były coraz mniej precyzyjne, oddychał ciężej.
Louis w zamroczeniu wykrzyczał imię lokatego, czując falę przyjemności każdą najmniejszą komórką swojego ciała. Chwilę potem, obaj leżeli na poduszkach, dysząc i patrząc na siebie.
Starszy z nich przekręcił się na bok i pocałował delikatnie drugiego. Ten naciągnął na nich kołdrę, przyciągając Louisa do siebie i opierając brodę na czubku jego głowy.
-Kocham cię, Lou. Wiesz?
-Wiem - odparł, słysząc lekką chrypkę w swoim głosie.
-A za co się zwolnili?
-Pamiętasz ten numerek między regałami w dziale kulinarnym?
Harry parsknął śmiechem, całując włosy chłopaka.
-Boo, ciebie nie da się zapomnieć
I powiedz mi kocie, jak ja mam skomentować gejporno? Hm? Jedyne co miałam w głowie to: Dawaj Lou! A później zmieniło się to w: Dajesz Haroldzie!
OdpowiedzUsuńRozbroił mnie powód zwolnienia. Może napiszesz coś na ten temat? Hm? :D
Było super. Nie wiem czemu narzekasz. Pisz szybko i więcej. :D
Jezu, Larry w akcji są tacy gorący. Ja się pytam gdzie jest ich sex-taśma? No do jasnej cholery gdzie?! Czekam na więęęęęcej!
OdpowiedzUsuń"Mam na ciebie kurewsko wielką ochotę."
OdpowiedzUsuńjedyne słowo, które nasuwa mi się w tym momencie to: KURWA. Czysty polski przecinek, a zarazem wywołujący tyle emocji. Tyle pozytywnych emocji. Mam ochotę brać garściami ich miłość. Spijać ją z ich nagich ciał. Coraz bardziej jestem podekscytowana. Świetnie piszesz xx