Tak przynajmniej sądzę... :D
Nie wiem, co mnie wzięło, żeby słuchać Justina, bo raczej za nim nie przepadam, ale tym razem chyba wyszło mi na dobre. Tylko mama się na mnie dziwnie patrzy, jakbym oszalała
Z góry WIELKIE SORRY, że tak ekstremalnie krótki. :(
Ograniczenie wiekowe: 16+ (nie pojawiają się sceny czysto erotyczne)
AD: Zayn jest sławą, a Harry to zwykły dziewiętnastolatek
Opis: Czasami niewłaściwie miejsce i niewłaściwy czas może się zmienić w coś, co będziemy chcieli rozpamiętywać każdej nocy...
Justin Bieber- Beauty and a Beat
~***~
Harry szedł żyjącym nocą Londynem, mijając różne kluby. Chciał znaleźć tutaj miejsce dla siebie; przyjaciele wystawili go tego wieczoru, a on nie miał zamiaru siedzieć w domu całą noc. Przemierzał więc ulice w poszukiwaniu miejsca, które mogłoby mu odpowiadać.
Był lipiec, więc powietrze było bardzo duszne i panowała niezmierna wilgoć. Chłopak miał ochotę gdzieś wejść, ale nie miał pojęcia, który klub mógłby mu odpowiadać- w jednych widział zbyt wiele roztańczonych nastolatek, w drugim zbyt wiele osób starszych od niego.
Przechodził akurat koło wielkiego i osławionego budynku, w którego piwnicach ponoć była jedna z najbardziej gorących dyskotek Londynu. Przystanął na chwilę, patrząc na sporą kolejkę. Słyszało się, że co noc jest tam wiele sław, a szarych ludzi wpuszczano stosunkowo niewielu- byleby zrobić sztuczny tłok, a nie wpuścić psychofanek.
Nagle Harry poczuł, jak ktoś chwyta go pod ramię i prowadzi do wykidajły, omijając kolejkę. Spojrzał w bok i zobaczył uśmiechniętą od ucha do ucha dziewczynę, którą rok temu widział gdzieś w lokalnych gazetach; ponoć była dobrą aktorką teatralną, miała talent.
Nie miał pojęcia, dlaczego dziewczyna ciągnęła go ze sobą, ale nie próbował protestować.
Facet przed wejściem przypominał lokatemu cholernie wielkiego i postawnego goryla, który sapał na wszystkich przed sobą i miał stalowe spojrzenie. Kiedy bez słowa odciągnął linę przed nimi, Harry zauważył, że ma łapska jak pokrywy od kubłów na śmieci i zaczął współczuć biedakom, którzy zostali nimi wyrzuceni z tego miejsca.
Zaraz po wejściu do środka, dziewczyna rozpłynęła się w powietrzu. Harry czuł wyraźnie drżenie podłogi pod stopami, a basy wprawiały w rezonans jego żebra; czuł się tak, jakby świat wokół niego zaczął drgać w nienaturalnie silny sposób.
Zauważył drzwi prowadzące na dół, proste, czarne, z napisem "PRIVATE" na środku. Bez wahania nacisnął klamkę i zobaczył przed sobą oświetlone na srebrno schodki prowadzące w dół.
W miarę schodzenia coraz niżej, muzyka była głośniejsza. W pewnej chwili chłopakowi wydało się, że powietrze wokół niego drży tak silnie, że może to zobaczyć i poczuć. Wtedy stanął przed czarnymi dwuskrzydłowymi drzwiami, wokół których błyszczały tony srebrnego brokatu. Pchnął je i wszedł do środka.
Harry odniósł wrażenie, że znalazł się w innym świecie. Drzwi zamknęły się za nim, kiedy je puścił; został sam w zupełnie obłędnym klubie. Czerwone i srebrne światła przecinały się w powietrzu, mrugały stroboskopy, okrągły bar na samym środku jaśniał rażącą czerwienią. Muzyka wprawiała w ruch każdy atom jego ciała- czuł się, jakby chodził niezależnie od swojej woli.
Szybko przyzwyczaił się do hałasu i zapachu tysiąca różnych perfum i alkoholi. Zszedł z niewielkiego podestu do bocznych, obitych w czarną skórę loży i usiadł w jedynej pustej. Spojrzał na setki falujących ciał i piętrowe boksy oraz loże, które były pełne roześmianych sław. Po podłodze przesuwał się srebrny dym, a pod sufitami wisiały brokatowe czerwone kotary, odbijając najdrobniejszy refleks świetlny. Wszystko było pełne stylu, bez specjalnego przepychu. To był najlepszy klub, w jakim Harry'emu zdarzyło się kiedykolwiek być.
Chwilę później znikąd pojawiła się niesamowicie skąpo ubrana kelnerka, wyglądając jak cholernie piękny demon. Gdyby tylko pociągały go kobiety, bez chwili zastanowienia zacząłby z nią flirtować, ale tylko zamówił wódkę z rumem i uśmiechnął się delikatnie, nie dając po sobie poznać, że nie obraca się na co dzień w tym otoczeniu.
Dostał swoje zamówienie i popijał powoli z wysokiej szklanki. Zanim skończył, mając zamiar wbić się na parkiet, na kanapę wśliznął się czarnowłosy chłopak, uśmiechając się do niego. Dopiero po kilku chwilach Harry rozpoznał w nim Zayna Malika, nową światową sławę, której dwie płyty miał na swojej półce.
Lekko zachłysnął się drinkiem, ale nie dał tego po sobie poznać. Odkaszlnął i uśmiechnął się beznamiętnie w stronę Mulata, czując, że podskoczyło mu tętno i ciśnienie krwi. Zamrugał kilkakrotnie i spojrzał w drugą stronę, nie mogąc patrzeć na błyszczące ciemne oczy i drapieżny uśmiech na ustach.
Tak, bez żadnych wątpliwości, Harry właśnie spotkał swoją platoniczną miłość.
Zadrżał więc, kiedy usłyszał przy swoim uchu cichy, a jednak wystarczająco głośny szept Malika, który momentalnie sprawił, że muzyka wokół nich ucichła.
-Hej, kociaku, jak się bawisz?
-Zbyt dobrze, jak na jeden wieczór - odparł lokaty, mając nadzieję, że rozmówca go usłyszy. Serce mu galopowało. Kociaku?
-Jeszcze nie zbyt dobrze - usłyszał w odpowiedzi i poczuł, jak chłopak wyciąga go z loży prowadząc gdzieś przez tłum.
Chwilę później znaleźli się w zaciemnionym, niezbyt dużym pokoju. Był tam obity w czarną skórę fotel, dająca czerwone światło lampa podłogowa i niski czarny stolik, na którym stało pokryte grubą warstwą srebrnego brokatu pudełko.
-Co właściwie się stało? - zapytał zdezorientowany Harry, patrząc na stojącego przed nim piosenkarza. -Bo to, o czym myślę, jest kurewsko totalnie niemożliwe.
-Uwierz w to, w co nikt nie wierzy, a stanie się prawdą - wymruczał Zayn, wpijając się bezceremonialnie w usta zielonookiego.
Harry jęknął cicho. Boże, nigdy wcześniej nikt go tak nie całował! Mógłby oddać za to cały świat w posadach... Głośna muzyka zza drzwi dobiegała ich na tyle wyraźnie, że nadal czuli pulsowanie basów w kościach, ale to tylko podkręcało atmosferę. Harry mógł stwierdzić, że jego idol pachnie tak cudownie, jak nikt, z kim kiedykolwiek miał do czynienia- i tak samo całował.
-Och, kurwa - sapnął młodszy z nich, kiedy Malik go puścił.
Ten tylko zaśmiał się cicho.
-Byłeś tutaj zaledwie dwadzieścia minut, a ja zdążyłem cię wypatrzeć i zainteresować się tobą wystarczająco skutecznie, żebyś dzisiejszej nocy został moją ofiarą - zaczął mruczeć Harry'emu do ucha, błądząc rękoma delikatnie pod jego koszulką. -Widać, że gramy w tej samej drużynie, wiesz? Od razu to zauważyłem...
-Bez wątpienia - powiedział cicho lokaty, odchylając głowę pod wpływem pocałunków Zayna.
Boże, to się działo naprawdę? To jest praktycznie niemożliwe! A może wrzucili mu coś do drinka? A może tylko śnił?
Najpierw jakimś cudem znalazł się w bajecznym klubie, który okazał się totalną Narnią, a potem wypatrzył go w tłumie jego idol, do którego wzdychał od czterech lat i na którego koncertach był trzy razy. Mało tego- CAŁOWALI SIĘ W JAKIMŚ OSOBNYM POKOIKU!
Harry modlił się tylko, żeby to jednak nie był sen.
Poczuł, jak Mulat ściąga z niego kurtkę i koszulkę, odrzucając je w bok. Znów zmiażdżył jego wargi agresywnym pocałunkiem, nie przestając wodzić dłońmi po jego plecach, brzuchu i klatce piersiowej. Chwilę później, nadal nie przerywając pocałunku, Zayn zaczął majstrować przy pasku spodni lokatego.
-Co masz zamiar zrobić? - wysapał Harry, odrywając się na chwilę od gwiazdora i patrząc w czekoladowe oczy, lśniące w półmroku.
-Mam zamiar zafundować ci wycieczkę dookoła świata.
Harry zaczął błagać w myślach Boga, żeby ta noc nigdy się nie skończyła. Dotarło do niego, że przez przypadek, który chciał odrzucić, jego życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni.
A potem, na prośbę Malika, obrócił się on.
UCINAĆ W TAKIM MOMENCIE? CZY TY MASZ SERCE! TO POWINNO BYĆ KARALNE!
OdpowiedzUsuńA tak na poważnie, to podobało mi się :3 Szybko i przyjemnie się czytało. A komentarz proporcjonalny do one-shota! :*
HAHAHHA, ostatnie zdanie jest cholernie sugestywne i jestem pewna, że zrobiłaś to celowo! :D
OdpowiedzUsuńNie wiem co napisać. Podoba mi się "kociaku". :D
Pisz więcej :D